Przepis na „milionera”
Czasami zastanawiam się jak to w ogóle jest możliwe. Jedni używają najlepszych past do zębów, drudzy – tak tanich, że nawet producent wstydził się nakleić nazwę marki na tubie. W jednej i drugiej grupie znajdziemy ludzi, którzy mają problemy stomatologiczne i… ludzi którzy mają zdrowe zęby. Ostatnio (niestety) miałem okazję być na oddziale kardiologii inwazyjnej. Spotkałem tam pacjentów z niezwykle poważnymi chorobami serca. Jedni odżywiali się „normalnie”, inni byli wegetarianami, jeszcze inni stosowali żywienie optymalne dr Kwaśniewskiego. Propagatorzy jednych czy drugich diet „gwarantują”, że osoby stosujące ich sposób żywienia zapewni długie życie w pełni zdrowia. Jedni i drudzy się mylą.A to dlatego, że…
… nie ma prawd absolutnych.
Idąc przez życie ścieżką sukcesu spotkasz wiele teorii. Praktycznie z każdej jednej dziedziny – rozwoju osobistego, zarządzania, przywództwa, NLP, pozytywnego nastawienia i wielu innych. Często te teorie są ze sobą sprzeczne. Co zatem zrobić, by dowiedzieć się jak osiągnąć sukces? Skąd czerpać wiedzę? Czy to w ogóle ma jakikolwiek sens?
Są dwa sposoby, dzięki którym zapewnisz sobie większe szanse na odniesienie sukcesu.
1. Sprawdź od kogo wiedzę przyjmujesz
Ostatnio na rynku pojawia się wiele książek, e-booków, audiobooków czy stron WWW poświęconych osiąganiu sukcesu. Szereg z nich zawiera użyteczną wiedzę. Sporo z nich – do niczego się nie nadaje. Weryfikuj źródła wiedzy. Polegaj na wiedzy ludzi, którzy w życiu osiągnęli sukces w wielu dziedzinach i trwają w tym sukcesie przez wiele lat. Szukaj książek znanych ludzi, którzy swoim życiem udowodnili, że potrafią osiągnąć sukces. Długo by wymieniać nazwiska – Ziglar, Tracy, Hill, Robbins, Carnegie, Peale, Bettger i wielu innych. Natomiast z dużą rezerwą podchodź do modnych ostatnio „dzieł” pisanych przez polskich nastolatków, czy dwudziestokilkulatków. Znam sporo młodych, ambitnych, odnoszących sukcesy ludzi. Wielu z nich naprawdę podziwiam. Jednak ich doświadczenie jest zdecydowanie za małe aby samodzielnie stworzyć naprawdę dobrą pozycję dotyczącą sukcesu. Na tym etapie trudno odróżnić strategię osiągania sukcesu od zwykłego przypadku.
Czasami wręcz Ci ludzie chwalą się niezwykłymi osiągnięciami. Oceń ile w tym marketingowego bełkotu, ile prawdziwego działania i sukcesu. Gdy czytam o dwudziestoletnich „milionerach”, którzy zostali nimi dzięki takim właśnie obrotom w ich firmach, to często przysłowiowy scyzoryk w kieszeni mi się otwiera. Od zarania dziejów milionera można było poznać po stanie aktywów netto, a nie po obrocie firmy. Chcesz zostać „milionerem”? Albo „miliarderem”? To proste! Potrzebujesz do tego maksymalnie dwóch tygodni i jeszcze jednej osoby, która by chciała zostać „milionerem”. Zakładasz firmę (ta druga osoba też), wystawiasz jej fakturę na 1 000 000 zł za usługi doradcze czy szkoleniowe. Ta osoba wystawia Tobie fakturę na 1 000 001 zł na te same usługi. Zapłacicie 19 groszy podatku dochodowego i… właśnie zostaliście „milionerami”! Dlaczego miałbyś się ograniczać? Zostań od razu „miliarderem”! Wystarczy tylko na fakturze dopisać kilka zer. Tylko pytanie, czy jest się czym chwalić. Bo profesjonalista po pierwszych kilkunastu sekundach rozpozna z kim ma do czynienia. Amator da się nabrać na marketingowy bełkot. Bądź profesjonalistą!
Korzystaj zatem z rad i wiedzy osób, które faktycznie osiągnęły sukces i są cenieni na szerokiej (najlepiej międzynarodowej) arenie. Książki pisane przez ludzi bardzo młodych często są kompilacją innych, wielkich dzieł. Czytając te książki sam natychmiast rozpoznaję – „O! Ten rozdział już widziałem o Briana Tracy! A to przecież niemal cytat Anthonego Robbinsa”. Pytanie, czy masz ochotę na porcję świeżego, sprawdzonego, smacznego jedzenia, czy może lepiej na nieświeżą, marnej jakości mieszankę wielu innych pozostałości dań, nie zjedzonych przedwczoraj.
„Gdy chcesz napić się świeżej, czystej wody, musisz iść pod prąd, w górę rzeki – do źródła!”
Ten cel też przyświeca Klubowi Sukcesu BEST.PL podczas projektowania szkoleń. Szkolenia dotyczące oszczędzania czy inwestowania prowadzone są przez aktywnych inwestorów. Szkolenia traktujące o przedsiębiorczości prowadzone są przez przedsiębiorców odnoszących sukcesy. Warsztaty rozwoju osobistego prowadzone są przez naszych najlepszych trenerów. Zero tolerancji dla wiedzy czysto teoretycznej. Dość jest innych w Polsce szkoleń, kursów czasami za śmiesznie małe pieniądze, czasami za całkiem spore prowadzone przez speców od wiedzy „papierowej”. Czyli takich, którzy przeczytali jedną czy dwie książki i próbują innych nauczyć tego, o czym nie mają zielonego pojęcia. Regularnie otrzymuję oferty od rozmaitych trenerów zewnętrznych, gotowych poprowadzić każde, dowolne szkolenie. Pytani o doświadczenie w szkolonej dziedzinie odpowiadają, że przecież zdążą się tego nauczyć w ciągu kilku dni przed szkoleniem. To tak jakby próbować ugotować wykwintny obiad w 30 sekund. Coś z tego wyjdzie na pewno. Tylko pytanie jakie będą konsekwencje…
Odrzuć marketingowy bełkot. Idź do źródła! Szukaj dobrej wiedzy!
Drugi sposób przeczytaj na następnej notce na blogu.





Człowiek sukcesu kieruje się w życiu zasadą „To co kosztuje stanowi wartość”. A tymczasem wielu z nas kieruje się zasadą „byle szybciej, byle taniej, byle jak”, a tymczasem sukces „kosztuje” – to koszty poświęconego czasu na rozwój, czytanie książek, wartościowe szkolenia, zwiedzanie świata, kontakty z wartościowymi ludźmi a pośrednio również koszty pieniężne. Nawiąże jeszce na koniec do tego, co kiedyś napisałeś w jednej z swoich notek – ludzie widzą tylko człowieka sukcesu w całej okazałości, ale często nie zdają sobie sprawy z kosztów tego sukcesu.
Pozdrawiam goroąco wszystkich odwiedzającyh bloga
Czytajcie, bo WARTO! Właśnie tacy ludzie, jak autor tych notek powinni być dla nas autorytetem w kwestii konsekwencji w dążeniu do osiągania sukcesu!
To świetne słowa – warto je wziąć do serca. Ich autorem jest Kurt Vonnegut:
„Boże, daj mi pogodę ducha, abym
godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniał to, co zmienić
mogę, i mądrość, abym potrafił
odróżnić jedno od drugiego”
Ostatnio usłyszałem ciekawą myśl, która mogłaby być zbliżoną najbardziej „uniwersalną” receptą na sukces. Oto ona:
„Zmieniaj to, na co masz wpływ, zaakceptuj to na co nie masz wpływu i naucz się te rzeczy odróżniać.”
Cieszę się, że wreszcie ktoś zdecydował się otarcie o tym problemie napisać. Sama zbierałam się do takiego artykułu już od kilku miesięcy… (co masz zrobić dziś przełóż na wieczne nigdy, niech ktoś zrobi to za Ciebie:
)
Ale na poważnie – Ciesze się tym bardziej, że takich milionerów w Polsce jest obecnie bardzo wielu – wystarczy wziąć kredyt na dom czy mieszkanie dodać do tego cenę gruntu… i już można mówić o posiadaniu miliona złotych w nieruchomościach.
Ale to jedna strona medalu. Ta łatwiejsza. Druga jest znacznie poważniejsza, ponieważ dotyczy zachowań i pracy z ludźmi. Mnie jako psychologa szokuje, że osoby bez doświadczenia psychologicznego, bez wykształcenia, stają się samozwańczymi guru zmian osobistych i uzdrawiania życia innych. Boli mnie, że tak wielu ludzi zostaje przez to okłamywanych i zamiast poprawy swojego życia, cierpi bardziej. Boli mnie, że tak wielu ludzi nie boi się zawierzać swojego życia samozwańczym prorokom, że nie sprawdza ich kompetencji.
Poruszany w tej notce marketingowy bełkot wraz z odpowiednim szumem medialnym zastępują fachowość, kompetencje i zniekształcają rzeczywistość, przez co później prawdziwi fachowcy mają błędnie przypisywane etykietki, co do swojej wiedzy.
To problem, który dotyka wiele branż. Ale chyba najgorszą możliwą opcją jest powierzyć swój los, swoje życie takiemu”guru”, który sam kwalifikuje się na poważna terapię.