Ból głowy – Twój przyjaciel
Niemal każdą osobę czasami boli głowa. Czujesz, że zaraz eksploduje i rozsypie się na 934857842957289 kawałków. Marzysz o zimnym czy ciepłym okładzie. Przeszkadza Ci każde, nawet najmniejsze światło i… tupot przebiegającej myszy. Wydaje Ci się, że zaraz chyba umrzesz. I w tym właśnie momencie – dziękuj losowi!
Okropny ból głowy, przykre wydarzenie, ogromna konieczność spełnienia na sedesie swoich podstawowych potrzeb fizjologicznych, czy ogromny głód – to tylko kilka przykładów Twoich największych sprzymierzeńców.
Pewnie teraz delikatnie (lub niezbyt delikatnie) oburzysz się – jak to – SPRZYMIERZEŃCÓW?!?! Przecież nienawidzę, gdy boli mnie głowa.
Pozwól, że wytłumaczę Ci, dlaczego…
Żyjesz. Tu i teraz. Żyjesz! To już cud! Masz więcej szczęścia, niż 1 000 000 ludzi, którzy nie ujrzą przyszłego tygodnia! Najprawdopodobniej masz cokolwiek w lodówce i nie cierpisz głodu - już masz lepiej niż 50% społeczeństwa świata. Jestem absolutnie przekonany, że potrafisz czytać! To już lepiej niż 70% ludzi tego świata! Prawdopodobnie masz też komputer! Tylko 1% populacji świata posiada komputer! Pewnie cieszysz się słabszym lub lepszym zdrowiem! GENIALNE!
Pewnie teraz uznałeś mnie za świra. Pomyślałeś – jak to? Co z tego? Mam się cieszyć wszystkim tym, co mnie otacza? Przecież to takie naturalne i oczywiste, że mam to wokół siebie!
Doprawdy? Pamiętasz to uczucie, kiedy ostatnim razem bolała Cię głowa? Ale tak na prawdę mocno. Pamiętasz kiedy wziąłeś tabletkę czy dwie i po godzinie – głowa nagle przestała boleć? Pamiętasz to uczucie? Tę radość i wdzięczność światu? To małe tabletki przeprowadziły Cię za rękę ze świata który wydawał się chylić ku końcowi, do świata radości i świętowania! Pamiętasz to uczucie?
A pamiętasz to błogie uczucie, kiedy usiadłeś na sedesie i wywaliłeś z siebie wszystko to co od długich chwil zajmowało Twoje jelita czy pęcherz moczowy? Pamiętasz to ogromne napięcie chwilę wcześniej? Gdy byłeś na spotkaniu lub w sklepie, gdy biegłeś do toalety, po schodach? To powtarzane w myślach „czy wytrzymam?”. A tu nagle prosty sedes i… to niesamowite rozprężenie. Wypełniająca całe Twoje ciało błogość. Czułeś się jak w niebie i to dzięki sedesowi!
Albo też gdy byłeś głodny. Tak cholernie głodny. Kiedy już zaspokoiłeś swój głód czy pragnienie – też odczuwałeś uczucie spełnienia. Nie piszę już o seksie…
Spójrz – prosta czynność potrafiła uzmysłowić Ci piękno dnia powszedniego. Piękno braku bólu, piękno pełnego żołądka, piękno pustego pęcherza czy jelit! Teraz być może tego nie dostrzegasz, ale wtedy… Jedna prosta czynność tak wiele mądrości życiowej Ci przekazała.
Dlatego też warto mieć wyznaczone cele. Wiedzieć do czego się dąży. By moment, kiedy to osiągniesz, był momentem radosnym. Naucz się czerpać radość z codzienności chwili, bo chwila jest piękna. Praktycznie każda chwila Twojego życia. Nie czekaj na to, aby ból głowy Ci o tym musiał przypominać. Już dzisiaj wyznacz cele i ciesz się życiem!
A Ty? Co o tym myślisz? Napisz w komentarzach.






w życiu jest jak ze statkiem, bez obranego kierunku będziemy się odbijać od brzegów….
…ale żeby gdzieś dojść, trzeba wiedzieć dokąd zmierzamy, wyznaczyć kierunek, cel „naszej podróży”…:)
Tak to prawda co napisałeś,fajnie jest gdy podążamy do celu nawet małymi kroczkami,czujemy w sobie moc która pcha nas do realizacji swoich marzeń (celów)jest to piękne uczucie.Fajnie jest wstawać rano z myślą że każdy dzień zbliża mnie do spełnienia moich marzeń (celu).
myślę, że jest to kwintesencja całej prawdy i takie uczucia ulgi towarzyszą nam w życiu i wydają nam się zupełnie naturalne…dlatego też super jest czuć tą ulgę i radość w momencie spełnienia jakiegoś celu…stawiajmy sobie cele, realizujmy je i czujmy tą radość każdego dnia..