Afirmacje, cele, planowanie są… nieskuteczne

20 lip 2008 by

Zachód słońca, wolność finansowaMam nieodparte wrażenie, że zdecydowana większość motywacyjnych książek, e-booków itp. pisanych dla osób początkujących i rozpoczynających rozwój osobisty powinna być czytana wyłącznie… przez profesjonalistów, którzy wiedzą jak z nich skorzystać.

Większość książek, e-booków, audiobooków, kursów on-line, e-mailowych, e-learningowych, filmów itp. zaczyna się podobnie - wyznacz cele, stwórz plany, pozytywnie się nastaw, skojarz cośtam z czymśtam, używaj afirmacji. Wielu ludzi dokładnie to robi i… nie odnosi sukcesu. Bo nie wie, że te wszystkie elementy są zupełnie nieskuteczne bez jeszcze jednego – najważniejszego. A jest nim…

działanie!

Wiele osób otwiera biznes. Chce robić to, o czym całe życie marzyło. Planuje, słucha afirmacji, film TheSecret zna na pamięć i… nic. Bo siedzi w domu i nic poza tym nie robi. Niedawno Wanda Loskot na swoim blogu opublikowała ciekawy artykuł na ten temat.

Przykład z życia wzięty…

Pewnie wiesz, że działanie w biznesie jest moją mocną stroną. Ale pewnie nie wiesz, że oprócz biznesu mam też inne plany. Na przykład – zacząć wreszcie dbać o zdrowie i kondycję fizyczną. Między innymi postanowiłem zwiększyć aktywność sportową. Bo na razie jedyny sport jaki uprawiam to jazda samochodem po zatłoczonych ulicach. Postanowiłem o tym dawno i… nic. Były plany, cele. I nic. Wiele razy nawet wymyślałem wymówki - że rower nieprzygotowany, że pogoda nieodpowiednia, że nie mam odpowiedniego stroju, formy itp.

Wreszcie przyszedł czas na silne postanowienie i działanie. Wczoraj odkurzyłem swój nieużywany od dwóch lat nowiutki rower (do tej pory przejechał 39 km). Drobna konserwacja i był gotowy do drogi. Dzisiaj wybrałem trasę z jednego z świetnych przewodników Pascala – trasa średnio trudna 40,7 km (z wariantami 11,1km, 21,3km i 33,5km). Wybrałem oczywiście ten najtrudniejszy wariant. Wydrukowałem mapę, opis trasy i… w drogę. Bez żadnego przygotowania, z kondycją fizyczną schowaną w piwnicy.

Co tu wiele mówić. Pierwsze 20 km po drogach, ścieżkach, nieużytkach, nasypach kolejowych minęło wspaniale. Przez następne 10 km opadałem z sił. O ostatnich 10 km lepiej nie mówić ;) . Po drodze się zgubiłem i w sumie przejechałem 43 km. Po ponad 3h wróciłem totalnie zmęczony do domu.

Czy miałem chwile zwątpienia? OCZYWIŚCIE! Z niejednego miejsca chciałem wrócić autobusem, tramwajem, pieszo czy jakkolwiek.

Czy się poddałem? NIE!!!

Dlaczego? Bo postanowiłem działać. Postanowiłem być skuteczny. Postanowiłem zrobić coś do końca. Pomimo niesamowitego wysiłku, bólu, zmęczenia. Postanowiłem osiągnąć sukces!

Efekt? ZWYCIĘŻYŁEM!

Po drodze przy niejednym stromym podjeździe miałem myśli, by zrezygnować. Wtedy wiedziałem, że są dwa wyjścia – albo ja zwyciężę podjazd, górę, technikę, siebie, albo… góra zwycięży mnie. Nie było innego wyjścia. Rozumiesz? Były tylko dwa wyjścia – albo będę zwycięzcą, albo zwyciężonym.

Tak samo jest w życiu. Są dwa wyjścia. Albo mobilizując wszystkie Twoje siły, pokonując wszystkie przeszkody, wątpliwości – ZWYCIĘŻYSZ, albo przegrasz. Tu nie ma trzeciego wyjścia. Rozumiesz? Są dwa wyjścia – być zwycięzcą lub zwyciężonym!

Leżąc na kanapie, oglądając telewizję, wymyślając wymówki - poddajesz się bez walki. To najgorsze wyjście.

A Ty? Którą drogę wybierasz? Kim chcesz być? Też zwycięzcą? Co zatem zrobisz dzisiaj, od razu? Co postanowisz? Jaka decyzja przybliży Cię znacząco do sukcesu? POSTANÓW TO DZIŚ! I od dziś zacznij realizować. Pomimo obaw, wątpliwości i wymówek. Doprowadź to do końca. Rezultaty nawet Ciebie zaskoczą!

Boli mnie teraz wszystko, co ma prawo mnie boleć. To, co nie ma prawa – też boli ;) . To jednak nie ma żadnego znaczenia. Najważniejsze jest zwycięstwo. Zwycięstwo nad samym sobą i swoimi słabościami. „Pokonam siebie; udowodnię że można lepiej” śpiewa Feel - ma rację! Sportowca nikt nie pyta ile godzin musiał ćwiczyć – wszyscy widzą jego sukces. W biznesie czy w życiu zwykle też nikt nie zapyta Cię jak ciężko pracowałeś na sukces. Ludzie zobaczą tylko Twój sukces. To dobrze, prawda?

Wracając do afirmacji, planów, wyznaczania celu itp. – oczywiście uważam, że są bardzo potrzebne. Jednak nie są wszystkim. Bez działania są tak samo skuteczne jak samochód bez kropli paliwa. Nalej wreszcie paliwo do Twojego życia, do Twojego biznesu! Czas  startować! Czas odnieść sukces!

10 Comments

  1. Działanie to właśnie brakujący element w tym całym prawie przyciągania. Ludzie rozumieją, że wystarczy bardzo chcieć i się programować i wszystko… w jakiś czarodziejski sposób się samo ułoży (naszyjnik dostaniemy od ukochanego, a wymarzony rower od dziadka:))
    Ale ja myślę, że jest jeszcze jeden poważny problem w planowaniu sukcesu: Ludzie nie za bardzo wiedzą, że wszystko trzeba planować bardzo dokładnie i poprzestają na ogólnej wizji w stylu: „Chcę być bogaty”.

    A jak – na zdrowy rozum – działać, by osiągnąć coś tak mocno nieprecyzyjnego:)

    Więc nim ludzie zaczną działać, muszą się po prostu nauczyć planowania swych działań a to już osobny temat:)

  2. Wiesz , gratuluje roweru , drogi , bloga :) Mieszkam nad jeziorem od 14 lat w tym roku przed wakacjami po wyrwaniu-dosłownie tego co mi się należało od inwestora a ewidentnie nie chciał wywiązać się ze swoich zobowiązań , zachciało mi się żyć , asertywność 10 i naprzód ….. z kieszeniami wypchanymi naszymi przyjaciółmi o nominale 100 zł nieco zboczyłem z trasy i ku mojemu zdziwieniu wiozłem do domu kajak :) )) jednoosobowy .Na stacji benzynowej w mojej miejscowości powiedziałem znajomemu ( od dziecka mieszkającemu tutaj) , że właśnie kupiłem kajak (rozmowa była na temat dbania o tężyznę fizyczną),.. na jezioro spytał zdziwiony , zawahałem się chwile i powiedziałem nie ,….ee na lodowiec :) ))) i czym prędzej uciekłem na wodę

    pozdrawiam , marzcie , śniecie i się realizujecie
    ps. …no i koniecznie róbcie dziwne rzeczy

  3. adam.hepner

    Koło mojego domu w Będzinie jest łąka, na której nie jest niczym dziwnym spotkać sarny w biały dzień. Środek sporego miasta w dużej aglomeracji, kto by pomyślał…

    Podobnie ostatnio jadąc nocą przez Żory aż 2 sarny mi wyskoczyły przed maskę. I lis :) .

  4. Dzisiaj podczas znacznie krótszego, choć intensywnego treningu (19km 1:08h) spotkałem… kozy. I nie było by w tym nic złego, że pasły się mniej więcej 2km od samego centrum Bytomia ;) .

  5. Margareta

    czytając zamieszczony powyżej tekst przypomniałam sobie jak jakieś 13 lat temu (rany jak ten czas płynie) trenowałam i uczyłam się techniki pływania na treningu; to nie był zwykły trening (bynajmniej nie dla mnie) – to był trening kadry polski pływaków niepełnosprawnych. Nigdy w życiu nie zapomnę odgłosu szumu wody zbliżając się do baseny; szu….w jedną stronę, szu…szu…. w drugą stronę i ja zdrowa 17 latka z ambicjami na bycie ratownikiem wodnym; nigdy nie trenowałam pływania, niska, szczupła ale za to uporem przewyższająca wszystkich; wszystkich oprócz tych cudownych ludzi którzy nauczyli mnie jak ważne jest nie poddawanie się; niektórzy nie mieli nogi lub dwóch, inni nie mieli rąk od łokci, niewidomi, niedosłyszący, ale wskakując do wody zamieniali się w ryby; odstawałam w tyle przez wiele miesięcy, ale atrząc jak wiele osiągali, mając znacznie mniej niż ja postanowiłam, że też będę walczyc.
    Na początku o każdą długość, potem o połowę długości basenu, pod koniec treningu o każde machnięcie ręki, o jeszcze jeden ruch, o jeszcze jeden oddech…
    założenie trenera i moje było aby przepłynąć 50m kraulem w 45sekund i pływanie przez ok 2 miesiące;
    Pływałam przez około rok, zdałam bez problemu egzamin na ratownika przepływając basem w 44, 17 sekund, przepływając pod wodą o 1,5 długości dłuższy dystans niż wymagano, a na egzaminie na AWF zrobiłam swoją życiówkę 50m w niecałe 41 sekund.

    PS. Dodam tylko jeszcze że dla utrudnienia trenowałam w tzw. łapkach czyli odpowiednik płetw ale na ręce (plastikowe deseczki kształtem przypominające dłonie ale znacznie większe);

  6. Ja bym to nazwała determinacją.
    Jedynie determinacja jest prawdziwą cechą zwycięzcy!

  7. Gratuluję wytrwałości :)

  8. Przed chwilą od Sebastiana Schabowskiego (osiagacz.info) otrzymałem cytat dnia. Dziwnym zbiegiem okoliczności – idealnie pasuje:

    „Jesteśmy oceniani przez pryzmat tego, co skończyliśmy,
    nie co zaczęliśmy.”

  9. Gratulacje! Za bloga, przede wszystkim za rower! Tak trzymać!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>